Postscriptum
Postscriptum III: Katastrofy zdarzają się rzadko, częściej zdarzają się wypadki, przypadki. Nieudane nadzieje, zwykłe błędy. Awantura, dochodzenie, komisja, kara, wnioski. Prokurator bardzo rzadko, bo to przecież drobne przypadki, nic nikomu... Ale po tym wszystkim nie pozostaje żaden zapis, nikt nie robi analizy: dlaczego, w jakich warunkach, jaki splot okoliczności? Ot, było, przewaliło się, zwierzchność się — chwała Bogu — nie spostrzegła, opieprzyliśmy kogo trzeba, kogo trzeba zdjęto; święty spokój. Po co ślad w archiwach, po cóż gromadzić dokumentację naszych kosztownych pomyłek: lepiej zatroszczmy się o dokumentację naszych sukcesów, co tak pięknie ozdobi wznoszone cokoły. Tylko że o przyczynach, splotach okoliczności, o sposobach uniknięcia na przyszłość, o Wnioskach, o tej najbardziej użytecznej wiedzy — co ją winniśmy wyprowadzić z klęsk w imię jutrzejszych zwycięstw — dowiadujemy się pokątnie: kolega od kolegi, inżynier od inżyniera, majster od majstra. Nikt nie gromadzi tej wiedzy tak wstydliwej, a tak pożytecznej. Niby mistrzowie nauk tajemnych w otchłani wieków, skazani jesteśmy w tej mierze na umiejętności ustnie przekazywane przyjacielowi przez przyjaciela, uczniowi przez mistrza. Tafcie jest nasze nowe średniowiecze.