MOŻLIWOŚĆ DRUGA
MOŻLIWOŚĆ DRUGA Andrzejek rozpływa się w grupie złych. Nie, może to ? >v luściwe, a raczej niepewne i dwuwykładne, c tacy jak Alojz — jakże doświadczony — i i forze i nawet myślą dobrze; ileż razy ich właśni wiliśmy na cokoły orderowych monumentów? i "ileż łatwiej narzekać i kryć się niż wyjść ponad . tym bardziej że w tej ciasnej grupie wszyscyśmy bracia Czy to właśnie nazwała Pani Teresa „dyktaturą I li"? Nie, czyżby dla nich to słowo obelżywe? Ale :" ecioż on właśnie — oszukany w swej miłości — tak Mi v> i lekko dałby się nieść tej zwartej grupie, bo IM yżarzył się niegdysiejszy ogień. I wtedy nikt już na wystąpi przed szereg, gdzie stoją ci sami — choć llie tacy sami — z jednako umorusaną gębą. Stąd za-i/yna się zniszczenie. MOŻLIWOŚĆ TRZECIA Wiemy przecież o Ance i o tym, co pomiędzy nimi było, a ku czemu poszło. Andrzejek pracą zaczyna kompensować niepowodzenia osobiste i domową pustkę. Tu ni Id. nie okaże mu pogardy, celnej broni. Tu jest mężczyzną wśród mężczyzn. O, ileście słów napisali ku chwale pracy, co miała być przygodą i spełnieniem, wy, towarzysze moi, wprawna cyzelatorzy laurek! Tak, taka praca właśnie miała być przygodą, ale przy agonii życia osobistego, wypaleniu ognia jest tylko katorgą. Ileście słów napisali o zdradzonych kochankach, co na budowie znajdowali swoje spełnienie? Utonie w tej lawinie moje ciche popiskiwanie o tym, że zdradzonym kochankom opadają skrzydła unoszące ich do działania i gaśnie napęd. Nawet wtedy, kiedy na zdradę odpowiadają zdradą i sami zdradzają po wielokroć, by choć w tym się ponad wątpliwość i wszelką rozterkę utwierdzić, że są górą w buchalterii osowiałego Erosa, co się dawno rozwiódł z Psyche. Do czego masz wracać, skoro tu życie jest prawdziwe, a tam pozorne? Tyleście słów napisali, ale trochę w nich prawdy: bo rzeczywiście przy agonii uczuć praca staje się jedynym śwliatem realnym i czegoś wartym. Ale nie radujcie się zawczasu — ta antynomia już niejednego powaliła swoim przekleństwem. Z niej bierze się ów wór paskudztwa i bezrozumne ataki, z niej „dyktatura złych", z niej zniszczenie. Może to najstarszniejSza zaraza naszych czasów, a jej źródło w sercach.